Slow wedding – co to jest? 7 zasad ślubu na Waszych zasadach

0 0 votes
Ocena artykułu

A gdyby tak podejść do ślubu i wesela zupełnie inaczej? Bez wyścigu, bez listy „bo tak trzeba” i bez 150 gości, z którymi nie zdążysz nawet porozmawiać. Ten sposób myślenia ma swoją nazwę: slow wedding. Gdybym miała opisać go w trzech słowach, powiedziałabym: wolność, luz i indywidualizm. W tym wpisie pokażę Ci, na czym polega, jak go zaplanować krok po kroku i jak sama zrobiłam to po 10 latach małżeństwa.

Spis treści

1. Slow wedding – co to jest?

Zacznijmy od podstaw, bo pytanie „slow wedding co to?” pojawia się coraz częściej. Nazwa pochodzi od ruchu slow life, który zachęca do zwolnienia i życia w zgodzie z własnymi potrzebami. Jak podaje Wikipedia:

Slow life – idea propagująca zwolnienie tempa życia.

Źródło: Wikipedia, hasło „Slow life”

Slow wedding przenosi tę ideę na ślub i wesele. To dzień zaplanowany świadomie: robicie to, co ma dla Was sens, a resztę odpuszczacie bez wyrzutów sumienia. Nie ma tu sztywnego harmonogramu ani obowiązkowych punktów programu. Oczepiny o 18:00? Proszę bardzo. A może w ogóle bez oczepin? Też dobrze. Tort z babeczek albo żadnego tortu – Wasz wybór.

Najważniejsze jest jedno: każdy element wesela ma być Wasz. Swojski, bez pompy i od serca. Taki ślub nie oznacza „biednego” wesela. Oznacza wesele, w którym pieniądze, czas i energię wydajecie na to, co naprawdę kochacie.

„Slow” dotyczy też samych przygotowań. Zamiast upychać wszystkie decyzje w trzy szalone miesiące, rozłóżcie je w czasie. Jeden weekend na wybór miejsca, inny na degustację, kolejny na spokojną rozmowę o ceremonii. Wtedy narzeczeństwo nie zamienia się w drugi etat, a Wy macie czas, żeby po prostu cieszyć się tym okresem.

Panna Młoda w sukni boho siedzi na kanapie wśród jesiennych dekoracji – slow wedding

2. Goście – kameralne wesele zamiast tłumu

Przy slow wedding zapraszacie tylko tych, na których najbardziej Wam zależy. Rodzina, najbliżsi przyjaciele, osoby, z którymi naprawdę chcecie spędzić ten dzień. Dzięki temu z każdym zdążycie porozmawiać, pośmiać się i zrobić wspólne zdjęcie.

Kameralne wesele ma też bardzo praktyczne plusy: mniejsza sala, krótsza lista zaproszeń, niższy budżet i dużo mniej stresu przy planie stołów. Prosty test przy tworzeniu listy: czy rozmawialiście z tą osobą w ostatnim roku i czy będzie Wam jej brakowało, jeśli jej nie będzie? Jeśli na oba pytania odpowiadacie „nie”, możecie z czystym sumieniem skreślić ją z listy. Jeśli zastanawiasz się, ile może kosztować przyjęcie w małym gronie, zajrzyj do wywiadu o tym, ile kosztuje wesele na 40 osób.

3. Miejsce – stodoła, szklarnia, a może wesele w ogrodzie?

Tu możecie puścić wodze fantazji. Slow wedding świetnie czuje się w miejscach, które na co dzień nie są salami weselnymi:

Pomysły na miejsce:

  • stodoła albo leśniczówka
  • przydomowy ogród lub sad
  • szklarnia czy oranżeria
  • namiot na łące
  • domek w lesie lub agroturystyka

Szczególnie popularne jest wesele w ogrodzie – zieleń, lampki, długie stoły i zero sztywnej atmosfery. Pamiętaj tylko o planie B na deszcz (namiot, zadaszenie) i o tym, czy miejsce ma prąd, toalety i zaplecze dla cateringu. Więcej o plusach i minusach różnych lokalizacji znajdziesz we wpisie gdzie wesele.

Przy nietypowym miejscu dopytajcie też o rzeczy, o których w klasycznej sali nikt nie myśli: do której godziny może grać muzyka, gdzie zaparkują goście, czy jest nocleg w pobliżu i kto posprząta po imprezie. Spiszcie odpowiedzi w umowie – wtedy luz zostaje po Waszej stronie, a nie po stronie niespodzianek.

Para stoi naprzeciw siebie na ogrodowej ścieżce wśród zieleni – kameralne wesele

4. Ubiór – bez dress code’u i bez presji

Możesz odpuścić skomplikowaną fryzurę i makijaż, który wytrzyma 16 godzin. Możesz założyć lekką sukienkę zamiast sukni z trenem, a Twój narzeczony może wystąpić w trampkach. Goście też ubierają się tak, jak czują się dobrze. Jeśli wesele odbywa się w ogrodzie czy na łące, warto ich o tym uprzedzić w zaproszeniu – szpilki i trawa to niezbyt udany duet.

To nie znaczy, że nie możesz wyglądać zjawiskowo. Znaczy tylko, że wybierasz strój, w którym będziesz się czuła sobą – i w którym bez problemu przetańczysz całą noc albo usiądziesz na trawie do zdjęć. Dobrym trikiem są wygodne buty na zmianę i ciepły sweter albo marynarka na wieczór, jeśli wesele trwa do późna na świeżym powietrzu.

5. Jedzenie i muzyka – po Waszemu

Koniec z obowiązkowym rosołem i schabowym, jeśli nie są „Wasze”. Możecie mieć menu wegańskie, food trucki, sushi, grill albo ognisko z kiełbaskami. Przepis jest prosty: jecie to, co lubicie.

Z muzyką jest podobnie. Zamiast zespołu możecie zaprosić lokalną kapelę, poprosić przyjaciela z gitarą albo przygotować własną playlistę. Czy ktoś powiedział, że będzie gorzej? Często jest wręcz odwrotnie – atmosfera robi się bardziej swobodna, a parkiet i tak się zapełnia.

Przy wyborze cateringu postawcie na sezonowość i lokalne produkty – to bardzo w duchu slow, a do tego zwykle smaczniej i taniej. Zamiast pięciu ciepłych dań możecie zaproponować jedno wspólne danie podane na półmiskach, a później stół ze słodkościami albo nocny food truck.

6. Tradycje i rodzina – jak przekonać bliskich do alternatywnego wesela?

Alternatywne wesele nie wymaga odrzucenia wszystkich tradycji. Zostawcie te, które coś dla Was znaczą, a resztę odpuśćcie. Możecie też stworzyć własne rytuały, do których będziecie wracać co roku w rocznicę. A jeśli oczepiny jednak zostają, wybierzcie zabawy oczepinowe, które nikogo nie zawstydzą.

Wiem, że starszym pokoleniom czasem trudno zaakceptować takie oderwanie od schematu. Dlatego zanim ogłosicie plan, spokojnie przeanalizujcie swoje marzenia i oczekiwania. Wytłumaczcie, dlaczego to dla Was ważne – nie „przeciwko komuś”, tylko „dla siebie”. Waszym bliskim powinno zależeć przede wszystkim na Waszym szczęściu.

Pomaga też zaangażowanie rodziców w coś, co jest dla nich ważne. Mama może upiec ciasto według rodzinnego przepisu, tata wygłosić krótki toast, a babcia opowiedzieć historię swojego ślubu. Wtedy zamiast poczucia, że „coś im zabieracie”, dostają swoje miejsce w Waszym dniu.

Ślub też może wyglądać po Waszemu. Coraz więcej par wybiera ślub humanistyczny, w którym ceremonia opowiada ich historię i może odbyć się praktycznie wszędzie.

7. Slow wedding w praktyce – moje „zamiast” po 10 latach

Po 10 latach małżeństwa postanowiliśmy powiedzieć sobie „tak” jeszcze raz. I zrobiliśmy to zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Zamiast sierpniowego upału wybrałam jesienny październik. Zamiast 100 gości – naprawdę kameralne grono. Zamiast klasycznej sali – plenerową Lawendową Szklarnię. Zamiast ogarniania wszystkiego samodzielnie – pomoc wedding plannerki. Zamiast takich samych obrączek – dwie zupełnie różne. A zamiast klasycznego menu – pizza, która jest nieodłączną częścią naszego życia.

10 lat temu bardziej organizowałam „ślub”. Dzisiaj organizuję dzień, który ma być po prostu NASZ.

Źródło: Dominika Soja-Blat, Instagram @mowieoslubie

I to jest dla mnie cała esencja slow wedding. Nie chodzi o to, żeby było „najpiękniej na świecie”. Chodzi o to, żeby było prawdziwie. Powtarzam to moim parom przez cały sezon:

Nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie.

Źródło: Dominika Soja-Blat, Instagram @mowieoslubie
Panna Młoda z bukietem siedzi w drzwiach retro przyczepy w ogrodzie – wesele w ogrodzie

Zastanów się więc: jak wyglądałby Wasz idealny dzień, gdybyście całkowicie odpuścili konwenanse? Jakie byłoby Wasze „zamiast”? Spiszcie to razem – to najlepszy punkt startu do planowania.

Możecie zrobić to w formie prostej tabelki: po lewej to, co „wypada”, po prawej to, czego naprawdę chcecie. Szybko zobaczycie, które punkty możecie odpuścić, a które są dla Was najważniejsze. To właśnie na nie warto przeznaczyć największą część budżetu.

A kiedy już wiecie, czego chcecie, przyda się plan, który pomoże to poukładać. Mój planer ślubny w PDF z kalkulatorem weselnym online przeprowadzi Cię krok po kroku przez całe przygotowania – niezależnie od tego, czy planujecie wielkie przyjęcie, czy kameralne wesele w ogrodzie. Bo ślub i wesele mają być na Waszych zasadach. 🤍

0 0 votes
Ocena artykułu
0 komentarzy